wtorek, 15 maja 2018

"Prawdziwa historia" recenzja #26

Jeden z moich ulubionych reżyserów Roman Polański, powraca z nowym filmem p.t. "Prawdziwa  historia". Reżyser po raz kolejny w swojej karierze, po "Autorze widmo" i "Wenus w futrze" zabiera się za temat twórczości. W rolach głównych obsadził stale już pojawiającą się w jego filmach Emmanuelle Seigner oraz jedną z moich ulubionych aktorek- Evę Green. Jak wyszło?

wtorek, 1 maja 2018

"Śmierć Stalina" recenzja #25

W upalnym Krakowie OFF Camera trwa już w najlepsze i to świetna okazja by wychodzić do kina na filmy, na które w innych okolicznościach pewnie bym nie poszedł. Jednym z nich jest "Śmierć Stalina" szkockiego reżysera Armando Iannucciego. Spokojnie, mi jego nazwisko też nic nie mówi. Reżyser, a zarazem scenarzysta filmu postanowił opowiedzieć historię walki o władzę w Kremlu w nieoczywisty, komediowy sposób. Jak wyszło?

poniedziałek, 30 kwietnia 2018

"Wyspa psów" recenzja #24

Wes Anderson to zdecydowanie jeden z najbardziej charakterystycznych współczesnych reżyserów, którego filmy można od razu poznać właściwie po jednym kadrze. Ciężko nie pokochać tych pastelowych, symetrycznych ujęć, prostych nostalgicznych i zaskakująco tragicznych historii, oraz dosyć czarnego humoru. W tym roku reżyser powrócił z drugą, po "Fantastycznym Panu Lisie", w swojej karierze animacją poklatkową- "Wyspą psów". Film świecił znakomitą, głosową obsadą z moim ulubionym aktorem Bryanem Cranstonem na czele. Na drugim i trzecim planie takie nazwiska, jak chociażby Edward Norton, Jeff Goldblum, Bill Murray, Scalett Johansson, Gretą Gerwig, Harvey Keitel, tegoroczna zdobywczyni Oscara- Frances McDormand, Tilda Swinton, F. Murray Abraham, Liev Schreiber oraz Yoko Ono... wow, robi wrażenie? Czy film z takimi nazwiskami w ogóle może nie być arcydziełem?

piątek, 27 kwietnia 2018

""Avengers: Wojna bez granic" recenzja #23

"Avengers: Infinity War" to projekt dosyć... niezwykły. Stanowi on epickie podsumowanie uniwersum, które jest już budowane cegiełka do cegiełki od 10 lat. Aż ciężko uwierzyć, że wszystko zaczęło się od dosyć miernego pod względem scenariusza filmu, który właściwie na swoich barkach przeniósł Robert Downej Jr. No, ale nie można powiedzieć, że się nie udało. MCU to marka gigant, której szczerze przyznaje, nigdy jakoś bardzo nie kochałem. Wiele powszechnie chwalonych filmów, jak dwie ostatnie części Kapitana Ameryki czy nowy Spider Man nie przypadło mi do gustu. Owszem darzę sympatią poszczególne filmy, jak "Strażnicy galaktyki" czy "Thor: Ragnarok", ale fanem marki nazywać się nigdy nie mogłem... do dzisiaj?

wtorek, 17 kwietnia 2018

"Nigdy cię tu nie było" recenzja #22

"Nigdy cię tu nie było" opowiada historię bohatera o imieniu Joe, weterana wojennego, który zajmuje się odnajdywaniem zaginionych dzieci. Przyjmuje zlecenie na odnalezienie córki senatora, Niny. Krótki opis fabuły mógłby przywodzić na myśl kino akcji, najlepiej z Liamem Nessonem albo Dwaynem Johnsonem w roli głównej. Nic bardziej mylnego. Najnowszy film z Joaquinem Phoenixem ma w sobie jedynie tropy z sensacyjnego kina akcji, ale przedstawia je w zupełnie inny, bardziej artystyczny sposób, pozostawiający wiele do interpretacji. Zaciekawieni?

sobota, 7 kwietnia 2018

"Annie Hall" związek niczym rekin

Gdybym miał wskazać główny powód, dla którego uwielbiam filmy Woody’ego Allena byłby to… Woody Allen. I bynajmniej nie chodzi mi tu o wizerunek, aktorstwo czy sam reżyserski kunszt nowojorczyka. Chodzi mi tutaj o postać Allena, nie w dosłownym tego słowa znaczeniu, nie interesuje mnie Woody Allen prywatnie, we własnej osobie. Chodzi mi o postać, którą konsekwentnie kreuje on w swoich filmach od 1969 roku, a może nawet wcześniej, już za czasów kariery komika. Mimo tego, że reżyser ma już na swoim koncie 48 filmów to w niemalże każdym główny bohater to nowojorski, neurotyczny intelektualista posiadający imponującą kolekcję psychoanalityków. Niektórzy mogą stwierdzić, że ta powtarzalność to oznaka braku pomysłów, ale ja uważam, że to coś z goła innego. Choć w każdym filmie pojawia się niemalże ten sam bohater, to w każdym jest on stawiany przed trochę innymi problemami, innymi ludźmi, inną konwencją. I właśnie te zmienne elementy w konfrontacji ze znaną nam postacią otwierają oczy widza na inne aspekty życia, jakie Allen chce w danym filmie poruszyć. I jakbym miał stwierdzić, w którym filmie Allenowi udało się najlepiej połączyć sfery- artystyczną, komediową i treściową to byłaby to „Annie Hall”. Prawdopodobnie najbardziej wychwalony film reżysera będący niemal kwintesencją jego twórczości. Zacznijmy od początku.

czwartek, 5 kwietnia 2018

"Ready Player One" recenzja #21

Minęło niewiele ponad dwa miesiące od mojej recenzji "Czwartej władzy", a tu zabieram się za kolejny film Spielberga. "Ready Player One" to ekranizacja książki Ernesta Cline'a o tym samym tytule. Książka, jak i film opowiada o losach głównego bohatera Wade'a Wattsa, w roku 2045 kiedy to ludzie spędzają większość czasu w wirtualnej rzeczywistości zwanej Oasis. Rzeczywistość ta jest najpotężniejszą firmą na świecie. Jej twórca, przed śmiercią postanawia pozostawić w swojej grze easter egga, którego zebranie uczyni zdobywcę nowym właścicielem Oasis. Tak zaczyna się przygoda, która dzieje się w dwóch wymiarach. W rzeczywistej rzeczywistości oraz tej wirtualnej. Czy Spielberg triumfalnie powrócił do swojego konika czyli kina przygodowego?